Kazimierz Juliusz to dopiero początek


O godz. 3.30 w niedzielę zakończyły się trwające niemal 12 godz. negocjacje dotyczące przyszłości Kazimierz-Juliusz w Sosnowcu, która z końcem miesiąca z powodu strat i kończącego się złoża węgla miała być wygaszana. Wypracowane porozumienie będzie się odbijać czkawką rządowi Ewy Kopacz, a to dopiero preludium do kolejnych akcji, bo gdy przyjdzie do restrukturyzacji Kompanii Węglowej, to dopiero zrobi się ciekawie. W każdym razie Pan, Pani, ja, i Pan też możemy powiedzieć, że uratowaliśmy ostatnią kopalnię w Zagłębiu. Hurrra, to z naszych podatków, czyli z budżetu, rząd wpompuje w nią ok. 100 mln zł i jeszcze pokaże UE, że to wcale nie jest niedozwolona pomoc publiczna. Cieszmy się, drodzy Państwo.

Ale może po kolei. W niedzielę nad ranem podpisano porozumienie pomiędzy rządem, Kazimierzem-Juliuszem,Katowickim Holdingiem Węglowym (KHW – ma obecnie 100% akcji Kaz-Jul, ale ta kopalnia nie wchodzi w skład holdingu) i Spółką Restrukturyzacji Kopalń (SRK). Szczegóły tu: http://www.khw.pl/aktualnosci/aktualnosci2/Porozumienia-podpisane/idn:583.html. A w skrócie wygląda to tak: ustawa o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego zostanie zmieniona tak, by państwo mogło przekazać SRK ok. 100 mln zł, czyli kwotę na jaką obecnie w sumie zadłużona jest kopalnia Kazimierz-Juliusz. Gdy SRK dostanie pieniądze, KHW sprzeda jej zakład za symboliczną złotówkę. SRK spłaci długi sosnowieckiej kopalni a jednocześnie pozwoli jej na prowadzenie wydobycia „na warunkach ekonomicznie uzasadnionych”. Cóż, co będzie z kolejnymi długami, skoro Kazimierz-Juliusz wciąż generuje straty? Pewnie kolejna ściepa narodowa, nie wiem. Jasnym punktem tej układanki jest oddłużenie mieszkań pracowniczych, które rodziny górnicze będą mogły wtedy wykupić bez długu, który przecież nie powstał z ich winy (mieszkania te są obciążone tzw. hipoteką przymusową). Górnicy z Sosnowca dostali także gwarancję pracy w kopalniach holdingu, na swoich warunkach (tylko część załogi bowiem zostanie oddelegowana do pracy w wygaszanym Kazimierzu-Juliuszu).

KHW powinien się cieszyć, baba z wozu – koniom lżej, bo i zadłużenie wobec niego zostanie spłacone. Kosztowało to głowę prezesa Romana Łoja i wiceprezesa Mariusza Korzeniowskiego. Łączny koszt ich odpraw to w sumie ponad 1,5 mln zł, a nowemu prezesowi, Zygmuntowi Łukaszczykowi, który na razie jest p.o. prezesa (o czym pisaliśmy pierwsi,choć koledzy z niektórych mediów jakoś tego nie zauważyli…) też ktoś musi płacić do czasu wyłonienia nowego prezesa w konkursie (hmmm, ciekawe, kto nim będzie…).

A 1.10. górnicy i tak będą demonstrować pod Sejmem podczas expose nowej premier, bo przecież do ratowania zostało jeszcze mnóstwo kopalń, przede wszystkim w Kompanii Węglowej, która za 2,5 mld zł ma na razie sprzedać 4 zakłady Węglokoksowi, a to też się nie podoba…

Swoją drogą ciekawa jestem, czy po takiej wolcie w KHW powiedzie się emisja euroobligacji za 500 mln euro (ok. 2 mld zł). Bo jeśli nie, to niestety holding sobie nie poradzi finansowo. W czarnym scenariuszu to on padnie i choć może nie będzie to „ch d i kk” jak mawiał klasyk, to wybroni się może kopalnia Mysłowice-Wesoła (tę chętnie przygarnęłaby z tego co wiem Kompania Węglowa). Ale to oczywiście tylko czarny scenariusz. Zapomniałam przecież, że w obronie holdingu na pewno też wystąpiłyby związki zawodowe.

Szczerze mówiąc po lekturze nocnych porozumień jestem trochę przerażona. Jeśli tak ma wyglądać reforma górnictwa w wykonaniu rządu premier Ewy Kopacz, to ja faktycznie nauczę się uprawiać truskawki albo hodować jenoty…

Karolina Baca-Pogorzelska